Chasing Amy

20 grudnia 2007, 23:37:59

poster :)

Film bez dwóch zdań świetny, natrafiłem na niego przez przypadek (po części z braku laku), a na stałe zapisał się do kanonu opowieści w których to co najważniejsze jest "między słowami". Trochę zabawny, trochę smutny, z wyrazistymi rolami (świetna kreacja Joey Lauren Adams), ciekawą koncepcją i morałem. Mnie skłonił do refleksji, a właśnie takie filmy najbardziej cenię. No i ocena na imdb -> 7,5/10. Polecam i zapisuję, bo takie "rodzynki" warto.

Aha i zapamiętać myśl z przerwy przed teorią obwodów: "nawet najdłuższe nogi gdzieś się kończą" ;)

...

29 października 2007, 16:21:44

W czwartek wypada 1-szy listopada czyli Wszystkich Świętych.
Każdy z nas będzie zapewne odwiedzać rodzinne groby.
Wychodzę z propozycją aby w jakimś szerszym gronie wybrać sie na grób ŚP Mateusza.
Zarówno dzień jak i godzina są do ustalenia.
Zainteresowani inicjatywą proszeni są o komentarze.

- Muza

Lajf

12 września 2007, 15:43:01

Właśnie nie wykorzystałem rzutu karnego podyktowanego w 90 minucie półfinału Weltmeisterschaftu. Strzeliłem tuż koło słupka... :(

Update: a jednak strzeliłem tuż koło słupka, ale... od wewnętrznej strony :)
/me vs Malina 1:1. Teraz spotkanie z samym Adamem...

Coś niesamowitego, udało się za drugim podejściem. Mityczny anal za mną... No i Pascal, przy niewątpliwym udziale szczęścia w losowaniu przystępnego zestawu. Wróciłem z naprawdę bardzo dalekiej podróży...W miarę możliwości, nigdy więcej kampanii wrześniowej :-D

Phil Collins - Dance into the light

Coś się skończyło

28 czerwca 2007, 00:28:04

Zakurzył się ten jogg dość znacznie, ale chyba nie do końca umarł. Zabieganie, zaliczenia, kolokwia a wreszcie sesja robią swoje. Nastał już czwartek, zapewne dzisiaj wyprowadzę się z akademika, z pokoju 902. To był ważny rok, dużo mnie nauczył - na pewno tego że tak jak nie dla wszystkich akademik, tak nie wszyscy są dla akademika. Tu panuje dość specyficzny klimat, szczególnie na piętrze gdzie większość mieszkańców jest już zgrana. Tu nie ma miejsca na nudę, bo zawsze można coś rozkręcić, nawet z niczego, ale czasami brak również miejsca na naukę, bo to też kiedyś trzeba uprawiać :-) Nie wszyscy potrafią się skupić, gdy za oknem "bawi się politechnika", koledzy z pokoju oglądają film, a Ty na głowie masz (a przynajmniej powinieneś mieć) pochodną drugiego rzędu z czegoś tam. Ale sam chciałem zobaczyć, przekonać się na własnej skórze jak to jest, na co opiewa tzw. studenckie życie (które to podobno najbardziej można poczuć mieszkając właśnie w akademiku). Tak, to miejsce bez wątpienia ma coś w sobie, ale żeby tu coś osiągnąć też trzeba mieć coś w sobie - samozaparcie, dobrą organizację i systematyczność, a jak już wspomniałem wcześniej nie wszyscy to mają - dlatego ja zamierzam w następnym semestrze próbować mieszkania na stancji, choć furtki do akademika sobie nie zamknąłem. Czas pokaże. A to co przeżyliśmy, te wszystkie odpały, kłótnie (rodzące się często z frustracji wynikającej z braku miejsca), chwile upadków i wzlotów - to nasze (prawda panowie? :)) 902 (a przez pierwszy semestr 702), heh...

Wstępnie jest po sesji, jaki jest ostateczny wynik okaże się jutro rano. Ale zaraz, zaraz... przecież nie było żadnej notki odnośnie Juwenalii. Jak to możliwe, dlaczego? Pierwsze w życiu studenckie Juwenalia nie doczekają się własnego miejsca? Nadrobimy, nadrobimy...

Edit: Stojąc dziś w kolejce do kierowniczki przypomniało mi się ile czasu spędziłem chcąc się tu zakwaterować. Stanie w kolejce i załatwianie zajęło mi 6h, z jedną godziną przerwy pomiędzy. PeErEl się kłaniał, chociaż w takim malutkim aspekcie.

Kozienalia 2007

20 maja 2007, 02:16:23

Na ten koncert czekałem długo, w sumie odkąd tylko wypatrzyłem że zjawi się Dżem. Potem okazało się że będzie również IRA, jeszcze lepiej. Właśnie wróciłem i jakie wrażenia? Jak najbardziej pozytywne, ale...

...Dżem mnie zawiódł. Czegoś brakowało, niby były hity i szlagiery typu "must be, bo inaczej jesteśmy konfitury a nie Dżem" (Sen o Victorii, Autsajder, Wehikuł Czasu) tylko jakieś takie... Kilka piosenek potrafiłem rozpoznać dopiero po odśpiewaniu kilku wersów, wręcz dziwiłem się że ma to taką aranżację - jak dla mnie nietypową i momentami zadziwiającą. Poza tym sam występ był nierówny, obiecujący początek, potem kiepskawy środek i szlagierowy koniec. No i Maciek... Wiadomo, że nie jest w stanie zmierzyć się z legendą Ryśka, ale w mojej opinii trochę za bardzo przesadza z ozdobnikami i "zabawami" głosem (coś a'la Rysiek właśnie). Ale trzeba mu zwrócić honor, że podejmując się wokalu w Dżemie czekało go naprawdę duże wyzwanie. Utwory które wykonuje tylko on (Do kołyski) brzmiały fajnie, ale gdy przyszło do klasyków mimo wszystko w głowie kotłowało się wykonanie Ryśka, mimo wszystko...

A potem wkroczył Gadziu i spółka i tu było super od początku do końca. Zaczęło się od mocnych i żwawych kawałków (Walcz, Mocny [Obstawiałem ten drugi jako utwór początkowy, ale pomyliłem się, był jako trzeci. Za to kompletnie nie wiem co zagrali jako pierwszy]). Potem wspaniała "Wiara", której końcowe wersy to zawsze u mnie ciarki na plecach, "Nie zatrzymam się", "Nadzieja", standardowe śpiewanie z tłumem na "Szczęśliwego Nowego Jorku"... A na bisie: "Ona jest ze snu" (czy coś więcej nie wiem, opuszczałem okolice Chatki Żaka. Edit: byli, "Bezsenni" :)). Świetnie, naprawdę warto było, bo mimo średniego początku (Londyn, Raven, Aaron przemilczę, w końcu to support, chociaż najlepiej spisał się ten drugi) końcówka nadrobiła. Heh :)

Wołam hej! Nie patrz dłużej wstecz
uciekaj póki czas, póki wyjście jest!
Wołam hej! Masz czasu coraz mniej
więc nie załamuj rąk
tylko znikaj stąd!

Świetna piosenka (Inny wymiar, z solowego dorobku Artura jak się okazało), chodzi za mną i chodzić pewnie będzie przez dłuuugi czas...

Kolejny raz

18 maja 2007, 19:30:07

Od tamtej chwili inny ja, patrząc na siebie - siebie mi żal,
jak bardzo mocno dano mi, odczuć że nic nie znaczę.
Ciąglę pamiętam tamten dzień, walczyć o siebie miałem szansę,
o coś co ważne mogło być - o to kim będę dalej...

Respekt dla Kaśki za umiejętność doboru słów. Wpis ku pamięci i ku przestrodze.

Czwartkowe zajęcia

23 kwietnia 2007, 20:32:06

Tytuł notki, komentarze a przede wszystkim zdjęcia mówią same za siebie.

Sponton

Prima Aprilis?

12 kwietnia 2007, 20:42:15
Jogger zamknięty, bo mimek jest pier*olnięty,
Fall mu prezent zrobił i go niechcący uświadomił,
ale dobrze się stało, bo nic by to nie dało,
trwać w nieświadomości - własnych błędów, słabości,
więc moi mili, coście się tu czasem zjawili,
dziękuję za komentarze, czas wszystko pokaże,
czy spotkamy się "u studni", czy nam we łbach zadudni,
czy w ogóle poznamy swe twarze... to wszystko czas pokaże!

Trzymajcie się ciepło!

8 marca

12 marca 2007, 17:35:52

Był kilka dni temu. Taka w mojej opinii dość mądra sentencja, (bo ostatnio zdarza mi się czytać sporo tekstów filozoficzno-egzystencjonalnych), którą chciałem się podzielić:

Geniusz mężczyzny nie wystarczy do tego, żeby zrozumieć kobietę, ale wystarczy do tego, żeby ją pokochać.

Pokój 902

11 marca 2007, 11:00:15

Na dzień przed trzecim egzaminem z logiki, tj. 12 lutego została zaplanowana przeprowadzka naszego piętra. Nareszcie ucichnąć miały stukania i wiercenia zaczynające się od 7 rano i skutecznie zastępujące jakiekolwiek budziki ;) Pokój blisko wind pokazał swój plus, gdy trzeba było przenieść łóżka, biurka i tony innych szpargałów. Około godziny 17 byliśmy już "na swoim", czy lepszym? Na pewno tak, chociaż póki co sporym mankamentem jest brak karnisza. To niekonieczne przyjemne gdy fajczarze z dwóch akademików patrzą się na ciebie podczas konsumpcji posiłku. Poza tym jesteśmy jak najbardziej grzeczni :)

Jeśli chodzi o plusy to na pewno zaliczają się do nich stalowe, masywne i przede wszystkim wyciszające drzwi. Pod tym względem komfort podniósł się znacznie. Poza tym nareszcie jest zabudowa w części kuchennej, choć ona ma też negatywny wpływ na szybkość wynoszenia śmieci ;) No i fajne prysznice coby nie rzec, choć już komuś przyszło do głowy, aby odkręcić słuchawkę z jednego. Może nie miał czym zadzwonić i spytać gdzie zostawił mózg?

Dla zainteresowanych kilka fotek, może będzie więcej

http://mimek.fotosik.pl/albumy/132781.html

Wprawdzie już po sesji...

10 marca 2007, 23:10:38

...ale splot różnych wydarzeń nie pozwolił mi opisać wcześniej jak ten jedyny w swoim rodzaju System Eliminacji Studentów przebiegał w moim wypadku. Pierwsza potyczka miała miejsce 30 stycznia, głównodowodzącym dr Janusz Szuster, ja zaś podobnie jak zdecydowana większość roku (nie licząc "wybrańców" którzy uzyskali zwolnienie :) szarymi żołnierzami. Mimo prawie 4-dniowych przygotowań poległem, z miernym wynikiem... Nie było czasu na topienie smutków, gdyż już dnia następnego czekała mnie fizyka. Z listy 24 zagadnień teoretycznych, zdążyłem "nauczyć" się jedynie kilku z początku, środka i końca. Uzbrojony w ściągi (tak, ja zrobiłem ściągę) pomaszerowałem i zaskoczyłem się srogo. Jeszcze nie widziałem żeby ktoś tak pilnował na jakimkolwiek egzaminie. Mimo że było tylko dwóch obserwatorów na auli, wyjęcie ściągawki było w moim odczuciu cholernie trudne, a co dopiero skorzystanie z niej. Pikanterii nadawał fakt, że przyłapanie na ściąganiu nie było odnotowywane na głos, lecz jedynie zapisywane na kartce. Pomyślne wyjście z sali niczego nie gwarantowało. Końcem końców i niezłym fuksem udało się za pierwszym podejściem - 3.0 (intuicja mówiła mi że będzie zasada Huyghensa-Fresnela i była :)

Nastał dzień przerwy i już 2 lutego przyszło mi się spotkać z dr Kółeczko. Algebra liniowa z geometrią analityczna (przedmiot, z którego wprost szalałem na kolokwiach - odpowiednio 2 i 1 pkt :) Na dzień przed egzaminem, podczas nauki z kumplami dopiero uświadomiłem sobie ile tematów było dla mnie zupełnie nowych i które to tematy opuściłem... Nie mogło być inaczej, poległem i tutaj...

Sobota, 3 lutego upłynęła pod znakiem Teoretycznych Podstaw Informatyki. Przedmiotu z którego wykład "uświetniłem" swoją obecnością tylko 3 razy (środa, godzina 8:15 i same wykłady tego dnia zrobiły swoje w połączeniu z moim lenistwem). Razem z moim kolegą Karolem opracowywaliśmy odpowiedzi na pytania z teorii automatów. Po spędzeniu nad tym dobrych kilku godzin i umieszczeniu opracowania na forum, okazało się że ktoś zrobił już takowe, w poprzednich latach, ale postanowił że podzieli się dopiero po tym jak się napracowaliśmy. Cóż. Na ćwiczenia ze schematów NS nie starczyło mi już czasu. Poszedłem na egzamin, napisałem tyle ile wiedziałem i totalny szok... 4.0. Z trudem wywalczyłem zaliczenie z laboratoriów, a tu takie zaskoczenie. Od razu zachciało się walczyć. Dzień oddechu i 6 lutego - drugie podejście z logiki. Poszło już lepiej, udało się zdobyć zaliczenie, ale do upragnionego 3.0 dalej brakowało zrozumienia choćby równoliczności...

7 lutego - drugie i zarazem ostatnie podejście z algebry. Miałem niezłego pietra, bo to już ostatni termin, a po nim był tylko komis. W dodatku moja wiedza od zeszłego tygodnia nie uległa jakiejś wyjątkowej poprawie... Ale uratował mnie element neutralny i ułamki proste w ciele R... 3.0 jest :)

8 lutego, pierwszy termin z matematyki dyskretnej. Teoretycznie najtrudniejszy i najstraszniejszy egzamin, niekoniecznie ze względu na materiał, a raczej ze względu na prowadzącego. Nie uczyłem się ani joty, szedłem raczej z zamiarem obejrzenia zadań i przygotowania się na następny, odległy termin. To co nas spotkało zaskoczyło dosłownie wszystkich. Podyktowano nam tylko zadania z teorii, a potem okazało się że cały ten egzamin był jedną wielką podpuchą i nie miał żadnego znaczenia. Osoby które uzyskały zaliczenie, dostały też 3.0 z egzaminu. To uczucie było wprost niesamowite... Tak niesamowite że skończyło się przyziemnym obudzeniem dnia następnego z bólem głowy, uczuciem odwodnienia i ogólnym otępieniem, które utrzymywały się wyjątkowo długo...

13 lutego, miał miejsce trzeci termin egzaminu z logiki, pomimo jeszcze większej nauki niż poprzednim razem, poszło zdecydowanie gorzej niż poprzednio. Z optymistycznego planu uzyskania jednego dni ferii (nowy semestr zaczynał się 15) pozostało jedynie przełknąć gorzką pigułkę i zacisnąć zęby. 4 termin, nazywany "miłosiernym" (dosłownie i w przenośni, choć nie ze względu na łatwość zadań) odbył się 17 lutego w godzinach popołudniowych. Pozytywna ocena zaczynała się od 25 punktów, mi udało się ustukać "aż" 27. Ostatnia ocena, ostatni egzamin... Gdy wróciłem do pokoju, dosłownie uszła ze mnie para, ale czułem radość.

Edit: Dzięki Tresie za zauważenie złych ram czasowych. Zamyślony chłopak jestem :)

Przed przeprowadzką

07 lutego 2007, 17:40:23

W poniedziałek mieliśmy się przeprowadzać na IX, wyremontowane piętro (zaś na naszym miał rozpocząć się remont). Z zamiarów wyszły nici, następny planowany termin to piątek/poniedziałek. Jako, że w międzyczasie od ostatniego fotoreportażu z placu boju nastąpiło kilka zmian "praktycznych" postanowiliśmy je udokumentować (po przeprowadzce na nowe piętro mamy zamiar zastosować jeszcze kilka zmian)

W wyrku na wznak, przechlapałem swój czas, najlepszy czas...

Najważniejszą zmianą jest moje łóżko, które wylądowało równolegle do okna, a na jego miejsce przesunięte zostało biurko. Dzięki temu prostemu zabiegowi zyskaliśmy trochę więcej miejsca i funkcjonalności, szczególnie gdy wpadną jacyś znajomi ;)

Gira Pezdy

Oto i biurko wraz z artefaktem w postaci giry Paździocha. Na półce widoczny różne dobra natury konsumpcyjnej :)

Burdel

Widok na choineczkę i burdel panujący na biurku. I tak jest nieźle ;)

Praca wre

Oto brawurowe zawieszenie zasłony i firany, którego dokonaliśmy podczas przemeblowywania pewnej nocy wraz z Masą. W przypływie natchnienia zabraliśmy się za to po 00:00. Czubki ;)

Szczęśliwej drogi już czas

Oto i koniec krótkiej wycieczki po zmianach w naszym pokoiku. Nowe fotki dopiero po przeprowadzce ;)

Ostatni moment

21 stycznia 2007, 15:08:38

Chcę znów wierzyć w miłość
Mieć siłę by wstrzymać łzy
Mieć prawo do walki
Znów dotknąć gwiazd
Zatrzymać czas...

Póki co walka, a nad resztą spraw będę myślał w trakcie, albo i później...

Sylwester na Zamku

07 stycznia 2007, 11:49:50

Wprawdzie tydzień po, ale mimo wszystko...

Będzie kilka podziękowań, po pierwsze dla Tomka za przygarnięcie towarzystwa i zapięcia wszystkiego na ostatni guzik. Po drugie dla ludzi obecnych, którzy stworzyli niepowtarzalny klimat tej imprezy (przepraszam za moje popisy karaoke, dobrze że dostało się mikrofonowi, a nie wykonawcy :D) Po trzecie dla państwa, którzy zabrali mimka z przystanku :P

Ktoś chyba zrobił jakieś fotki? ;)

Hm, Niespodzianki są fajne ;P

Świat jest mały...

12 grudnia 2006, 22:35:48

Nigdy nie wiemy kogo spotkamy za chwilę na swojej drodze, czasem można się nieźle zdziwić...

darmowy hosting obrazków

Japa przypłacił wykonanie tego zdjęcia ostrym strąbieniem przez niecierpliwych użytkowników polskich dróg, ale chyba było warto ;)

Rumcajsy na Youtube

11 grudnia 2006, 22:49:31

Tresor wrzucił kilka swoich produkcji na Youtube, a ja że tak powiem pomysł podchwyciłem. Dzięki Tresie za wrzucenie kilku produkcji :)

 

 

Nie mam siły

15 listopada 2006, 19:17:41

Dr. Szuster to mój wykładowca i jednocześnie ćwiczeniowiec z przedmiotu, pt. Logika i teoria mnogości. Wczoraj na ćwiczeniach podszedł do rzędu ławek, popatrzył na mnie i powiedział: "Hm, Pan sie do mnie upodabnia, widzę u Pana siwy włos na głowie. Tylko żeby Pan jeszcze nie zaczął kuleć tak jak ja..."

Dzisiaj miałem w-f, graliśmy w piłkę. W czasie jednej z akcji po prostu strzeliło mi coś w lewym kolanie i upadłem na ziemię. Potem stałem już tylko na bramce bo czułem napięcie na jednym z więzadeł i po prostu bałem się. Jest godzina 19:17 i już widzę że mam wysiek w kolanie, ogranicza mi się zasięg zgięcia i do tego ten ból...

Na usta ciśnie mi sie tylko: Co będzie następną rzeczą którą mi "odbierzesz"?

Czas...

14 listopada 2006, 11:06:47

Na wstępie jeszcze raz przepraszam Cię Dominiko, Ty już wiesz za co...

Hm, pierwsze koty za płoty. Jestem już po dwoch kolosach, z TPI (Teoretyczne Podstawy Informatyki) i Matematyki dyskretnej (czyli takiej nauczanej po cichu ;-) Pierwszy powinien być do przodu (dzięki Pani Maju za pomoc ;D), a drugi... No to może powiem tak, mam nadzieję że za głupotę nie ma punktów ujemnych bo skończę poniżej zera ;)

Wzbogaciłem się o nowe środowisko pracy:

darmowy hosting obrazków

Darmowy cukierek dla tych którzy będą wiedzieć z jakiego filmu pochodzi tapeta ;-)

A z głośników ciągle dobywa się to co widać w Winampie... Chodzi za mną cały czas, ale ja już tak mam

Mimo że na końcu to jednak ogromne dzięki w stronę Tomka. On też już wie za co :) No i skoro już się zrobił kącik z pozdrowieniami i tym podobnymi to może jeszcze pozdrowienia dla Krzysztofa Kononowicza który rozbawił mnie niesamowicie :)

LJA @ Pollub

26 października 2006, 14:16:37

Ach, ta lampa...

Ujęcie od tylca ;d

Zdjęcia wykonane i podesłane przez Japę ;-P :-)

Lodóweczka

23 października 2006, 22:09:36

Nareszcie jest... Oto i ona, w całej okazałości ;)

Lodóweczka ;D

Wspaniały producent ze Wschodu ;D

Gangstiernaja Szafkaja

Jest nawet zamrażalnik!

Chłodziwnaja komornaja

I nie trzymamy w niej tylko browarów...

:]